Widzialne i niewidzialne

O tym, co znaczą visual culture studies, visual studies dla „zachodoznawstwa” opowiada dr Agnieszka Rejniak-Majewska (prowadząca na okcydentalistyce wiele autorskich zajęć):

Widzialne i niewidzialne

It’s not about how you look, it’s about how you see – „Nieważne jak wyglądasz, ważne jak widzisz”. Hasło to trafiło do popularnego obiegu, pojawiając się na ulicznych graffiti i koszulkach z motywem sowy – tradycyjnego emblematu mądrości – spoglądającej na nas zza wielkich okularów dziecięcymi, bezbronnymi oczami.

Choć ów motyw jest bardzo cute, całość zaś łatwo wyjaśnić feministycznym kontekstem, w przytoczonym haśle kryje się i ogólniejsze przesłanie. Kluczowe jest bowiem użyte w nim słowo „jak”, które zamiast pytać o przedmiot widzenia kieruje uwagę na to w jaki sposób, z jakim nastawieniem i za pośrednictwem jakich środków postrzegamy otaczający nas świat. Widzenie okazuje się w takim ujęciu aktem, działaniem określającym ludzkie relacje, a nie jedynie prostym przyswajaniem zewnętrznej rzeczywistości.

Badania kultury wizualnej (visual culture studies, visual studies) od momentu gdy zaczęły się kształtować w latach 70. XX wieku akcentowały ów sprawczy, performatywny wymiar widzenia. Przedmiotem ich analiz są bowiem, jak podkreśla większość autorów, nie tylko kulturowe wzorce przedstawiania, ale również to jak sposoby obrazowania i cyrkulacja obrazów uczestniczą w porządkowaniu społecznej realności i nadawaniu jej ram. Badania te, wychodząc poza tradycyjny obszar historii sztuki, zwracały się w stronę szerzej pojętej ikonosfery i współczesnej kultury medialnej, szukając krytycznych narzędzi ich rozumienia. Choć dziś mają one w pełni akademicki status, wciąż pozostają w gruncie rzeczy obszarem interdycyplinarnym, sytuującym na pograniczu nauk społecznych, antropologii, historii sztuki i medioznawstwa. Autorzy określający się jako badacze kultury wizualnej podkreślają przy tym często zaangażowany charakter własnej praktyki – to że nie jest ona jedynie nowym obszarem wiedzy naukowej, ale próbą krytycznego rozpoznania otaczającej rzeczywistości i próbą jej aktywnego zmieniania od środka. Chodzi tu między innymi o   pogłębianie tego co określa się jako visual literacy – co na polski tłumaczy się jako „wizualny alfabetyzm” lub „wizualne kompetencje”, a co oznacza nie tylko sprawność odczytywania wizualnych przekazów, ale świadomość tego jak różne obrazy zależnie od formy, kontekstu i medium generują i przenoszą znaczenia. Jeśli kultura Zachodu słusznie określana jest jako wybitnie wzrokocentryczna – związana z wizualnym podporządkowywaniem coraz to nowych obszarów rzeczywistości, to badania kultury wizualnej stanowią w ramach tej tradycji ważną refleksyjną korektę, przypominając o starej prawdzie, że za każdym obszarem widzialności ukrywają się mechanizmy i zjawiska wykluczone z widzenia, pominięte i nieuświadomione.

Wydana niedawno książka jednego z najznamienitszych współczesnych badaczy kultury wizualnej, Nicholasa Mirzoeffa „Jak zobaczyć świat” to dobre, przystępne wprowadzenie do tych zagadnień. Typowo zachodnią i nowoczesną chęć zobaczenia „świata w jego całości” Mirzoeff przekłada tutaj na myślenie kierowane troską o świat jako wspólny dom w czasach ekologicznych zagrożeń i globalnego obiegu informacji. W krótkich case studies – obejmujących różne zagadnienia od tradycyjnego portretu po współczesne selfie, od narodzin fotografii po media społecznościowe – pokazuje on jak nasze widzenie i rozumienie rzeczywistości warunkowane jest przez technologie medialne i przez istniejące społeczno-polityczne podziały. Wydobywa to co nieprzedstawione, skryte za oswojonymi typami obrazów, a także to w pojedynczych obrazach czyni je gestem przekroczenia, przełamania panujących konwencji. Mirzoeff nie potępia ani naszego obsesyjnego głodu obrazów, ani związanej z nim estetyzacji i możliwości manipulacji, daleki jest od moralistycznej niechęci wobec obrazowych zapośredniczeń. Zwraca natomiast uwagę, że to w jaki sposób obrazy przyswajamy, jakie obrazy tworzymy i udostępniamy ma niebagatelny wpływ na nasz świat i na nas samych.

 

Nicholas Mirzoeff, Jak zobaczyć świat, przeł. Ł. Zaremba, Warszawa – Kraków 2016.

W.J.T. Mitchell, Czego chcą obrazy?, przeł. Ł. Zaremba, Warszawa 2013.

Mieke Bal, Wizualny esencjalizm i przedmiot kultury wizualnej, przeł. M. Bryl, „Artium Quaestiones” 2006, vol. XVII.

John Berger, Sposoby widzenia, przeł. M. Bryl, Poznań 1997.

Reklamy

Może zacząć od szczegółu

Poznawanie cywilizacji zachodniej można zacząć od wielkich narracji. Jedna z nich – jak się zdaje – legła właśnie u podstaw ukucia pojęcia Zachodu, z którym zmagamy się na okcydentalistyce. Czym w ogóle jest ów Zachód? Czy da się go w sposób ogólny opisać? Warto może spojrzeć na ten historyczno-polityczno-gospodarczo-kulturowy moloch od strony szczegółów, na przykład poprzez detal architektoniczny w naszym mieście. W autorską, oddolną inicjatywę pani Marii Nowakowskiej Łódzki detal zaangażowali się ostatnio współpracujący z nami pracownicy Katedry Historii Sztuki UŁ, wspierając część projektu związanego z letnim obozem inwentaryzacyjnym. Autorka całego przedsięwzięcia, które może pochwalić się także książkowym wydaniem przewodnika, wzmiankuje o tym, że łódzki detal to „okazja do odbezpieczenia patriotyzmu lokalnego”. To bardzo ciekawa uwaga, która zaprowadzi entuzjastów tego pomysłu wprost do jednego z ważniejszych osiągnięć kultury zachodniej – PLURALIZMU.