O efektach edukacyjnych „żywego obrazowania”

O projekcie realizowanym w ramach modułu kształcenia Oblicza modernizacji Zachodu pisze dr Agnieszka Gralińska-Toborek. Przedmiotem przygotowującym do prac nad „żywymi obrazami” były Racjonalno-doktrynalne a irracjonalno-ekspresyjne nurty sztuki XIX wieku.

Od dawna chciałam zrealizować taki projekt – „żywy obraz” na wzór dziewiętnastowiecznych „żywych obrazów”*. Efekt edukacyjny takiej zabawy może być dalece szerszy i skuteczniejszy niż zwykła analiza ikonograficzna. Należy się zastanowić nad każdym rekwizytem, nad przestrzenią, kompozycją i ustawieniem postaci, oświetleniem. I jeszcze trzeba to wszystko wytłumaczyć widzom – jednym słowem, jest to efektywne podsumowanie zajęć z malarstwa XIX-wiecznego. Znalazła się grupa studentów chętnych do realizacji tego pomysłu. Zaskoczył mnie świetny wybór – „Wernyhora” Jana Matejki (jakże na czasie w obecnej sytuacji na Ukrainie) i „Dzień dobry Panie Courbet” – Gustave’a Courbeta. IMG_7204Niestety nie dało się zorganizować tego wydarzenia w wymarzonym miejscu – czyli foyer teatru. Żaden teatr nie odpowiedział (choćby negatywnie) na rozesłane listy. I tu pojawia się kolejny efekt edukacyjny – tym razem dla opiekuna: bez wcześniejszego przygotowania gruntu, i to za pomocą prywatnych kontaktów, studenci mogą mieć poważne problemy ze spełnieniem najważniejszego warunku projektu – współpracy z instytucją zewnętrzną. Udało nam się szybko zmienić formułę zabawy i pokazać „żywy obraz” na uniwersyteckim pikniku naukowym. Uczestnicy pikniku ustawiani byli według obrazu Courbeta a studenci robili zdjęcia dokumentujące poszczególne realizacje, informowali o dziele i tradycji „żywych obrazów”. Osiągnięty efekt edukacyjny to może 60% tego, co można byłoby uzyskać w innych warunkach. Wniosek jest jeden: o możliwość zrealizowania takiego projektu trzeba zadbać z półrocznym wyprzedzeniem, czyli zanim w ogóle zbierze się grupa chętna taki projekt przygotować. Może w przyszłym roku ożywimy jakiś obraz z kolekcji Muzeum Sztuki w Łodzi? Teraz już wiem do kogo zadzwonić!

Agnieszka Gralińska-Toborek

* Zob.: Barbara Markiewicz, Żywe obrazy: o kształtowaniu pojęć poprzez ich przedstawienie,Wydawnictwo IFiS PAN, Warszawa 1994; Małgorzata Komza, Żywe obrazy: Między sceną, obrazem i książką,  Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 1995.

Reklamy

One response

  1. Dostało się teatrom… Z mojego doświadczenia też wynika, że czas gra tu główną rolę. Pracownicy administracyjni, do których trafia poczta, nie są decyzyjni, zaś dyrektorzy placówek – jeśli instytucja nie jest nastawiona na cele edukacyjne – nie mają na to czasu. Inaczej jest w łódzkim Muzeum Sztuki, gdzie Dział Edukacyjny pracuje bardzo prężnie.
    „Prywatne kontakty opiekuna” nie powinny chyba jednak decydować o powodzeniu projektów. Wiem także, jak trudno poprawnie napisać mail lub pismo… A może lepszy po prostu jest kontakt telefoniczny lub osobisty.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s