Indywidualiści, prowokatorzy i wolni gracze

O kilku projektach realizowanych w semestrze zimowym 2013/14 w ramach modułu kształcenia Jednostka a wspólnota pisze dr Agnieszka Rejniak-Majewska. Przedmiotem przygotowującym  były zajęcia  Artysta – członek wspólnoty czy outsider?

plakat
W dzisiejszym świecie artystycznym dużo się mówi o społecznej partycypacji i wspólnotowości (w dyskursie instytucji o „tworzeniu publiczności”), ale z drugiej strony nasze pragnienie indywidualizmu i buntownicze postawy nigdzie nie znajdą tylu kuszących wzorców co w nowoczesnej sztuce. Rimbaud, Duchamp, Warhol… – czyż dandyzm i prowokacja nie stały się naszym ukrytym, alternatywnym pojęciem sztuki? Sztuka może być „wspólna”, „publiczna”, „społeczna” i „zaangażowana”, ale mit artysty trzyma się mocno i nie traci na sile. W tym roku, na zajęciach które prowadziłam ze studentami drugiego roku: Artysta – członek wspólnoty czy outsider? zastanawialiśmy się nad społecznym sensem różnych artystycznych działań i strategii. Wśród nich najwięcej emocji i kontrowersji nie koniecznie budziła „sztuka krytyczna” – to już jak widać miniony rozdział, rzecz starszego (mojego) pokolenia, choć zawłaszczanie religijnych symboli wciąż wywołuje sprzeczne opinie. Granice obyczajowe i różnice smaku są zwykle punktem zapalnym, ale najżywsze zainteresowanie budziły te formy, które pojawiają się w przestrzeni publicznej. W odniesieniu do wspólnej, miejskiej przestrzeni najpełniej widać, jak problematyczne są nasze pojęcia artystycznej wolności, autonomii oraz zakres i znaczenia tego co „wspólne”.

East Art Map - witryna internetowa gromadząca informacje o sztuce Europy Środkowo-Wschodniej po 1945, inicjatywa grupy IRWIN, http://www.eastartmap.org/

East Art Map – witryna internetowa gromadząca informacje o sztuce Europy Środkowo-Wschodniej po 1945, inicjatywa grupy IRWIN, http://www.eastartmap.org/

Momentami wydawało mi się, że studenci chyba nie lubią zbytnio artystów, ale zrealizowane projekty pokazały, że nie jest jednak tak źle. Udało się zorganizować lekcję w liceum na temat indywidualnych działań muzycznych alternatywnych wobec komercyjnego rynku muzycznego; dla uczniów był to żywy temat, a i przykłady były ciekawe. W miejskim Punkcie Kultury PREXER odbyła się dyskusja na temat twórczości słoweńskiej grupy IRWIN – artystycznej „wspólnoty” od lat 80. słynącej z przewrotnych gier z awangardową mitologią i z uwodzicielską siłą politycznych symboli.

IRWIN, kampania reklamowa "Time for a new state"

IRWIN, kampania reklamowa „Time for a new state”

Przy okazji – odkryliśmy świetne miejsce, które nadaje się zarówno na zarówno na koncerty, wystawy, debaty i dyskusje – mam nadzieję, że PREXER będzie nas jeszcze nie raz gościł w przyszłości. W ŁDK zorganizowane zostały dwa spotkania poświęcone artystycznym obrazom przestrzeni publicznych, oraz osobliwym przykładom sztuki publicznej, jaką są anamorfotyczne murale.

Ryszard Paprocki, nieistniejąca już anamorfoza "Gra" w Pasażu Schillera w Łodzi, 2013

Ryszard Paprocki, nieistniejąca już anamorfoza „Gra” w Pasażu Schillera w Łodzi, 2013 (w trakcie pracy artysty)

Przy okazji można było posłuchać, co na temat swojej twórczości mówi autor tego typu malowidła, które jakiś czas temu oglądać można było w łódzkim pasażu Schillera – Ryszard Paprocki. Szkoda jedynie, że publiczność nie mogła podyskutować z artystą we własnej osobie. Ogólny wniosek jest taki, że na przyszłość warto się postarać o bardziej bezpośrednie kontakty i obecność artystów. Może okcydentaliści trochę się z nimi pokłócą, pospierają, albo i zaprzyjaźnią – a przy okazji wciągną do gry publiczność? Oczywiście pod warunkiem, że ich wybór nie padnie na skrajnych indywidualistów lub artystów patrzących na nas z kosmicznego dystansu swojej wielkości i sławy…

Agnieszka Rejniak-Majewska

Reklamy

Bieda i pojęcie sprawiedliwości – audycja radiowa okcydentalistów

O projekcie realizowanym w ramach modułu Remodernizacje Zachodu opowiada dr Joanna Miksa, która prowadziła także modułowe konwersatorium Różnorodność form racjonalności i kryzys zaufania do rozumu w semestrze letnim 2013/14.

Jednym z ważniejszych problemów współczesnej filozofii społecznej jest pojęcie sprawiedliwości, a więc pośrednio bieda i wykluczenie. Bieda w Łodzi została wybrana jako temat audycji przeprowadzonej na żywo przez studentów okcydentalistyki  w Polskim Radio Łódź.
Godzina audycji to wiele godzin przygotowań, spędzonych na przykład na siedzeniu w bibliotece i czytaniu właśnie o łódzkiej biedzie. Tak się składa, że w Uniwersytecie Łódzkim przeprowadzono największe w Polsce badania na temat współczesnej biedy, więc było nad czym przysiąść. W trakcie realizacji projektu należało także zostać na jakiś czas „panią (lub panem) z klockiem”, czyli osobą wyposażoną w profesjonalny sprzęt do nagrywania wywiadów w plenerze. Z takim usprzętowieniem można ruszyć na przykład na Piotrkowską albo do Manu – żeby przekonać się, że jak przyjdzie co do czego, to czas i cierpliwość dla początkującego dziennikarza mają głównie starsi ludzie. To oni najchętniej zatrzymają się i odpowiedzą na przygotowane pytania. Te głosy łowi się na magnetofon, a potem idzie do studia radiowego, poddaje montażowi i można ich użyć w trakcie audycji na żywo. Trzeba było zastanowić się, jakich gości zaprosić i jak ich przekonać, że warto przyjść i porozmawiać ze studentami pierwszego roku. W pierwszej kolejności należało oczywiście przemyśleć, o czym będzie się rozmawiać, jakie pytania warto zadać. A na koniec – poprowadzić audycję na żywo w prawdziwym studiu Polskiego Radia!

Zdjęcie 14 (640x362)

Audycja wypadła wspaniale – pod opieką Pani Redaktor Joanny Sikorzanki odbyła się prawdziwa rozmowa z prawdziwymi gośćmi. Zaproszono i praktyka, i teoretyka: osobę, która bada zjawisko biedy i osobę, która pracuje z dziećmi zagrożonymi wykluczeniem społecznym. Była z nami Dorota Piskorska z Pracowni Alternatywnego Wychowania (p.o. kierownika organizacyjnego) i dr Magdalena Rek-Woźniak z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Łódzkiego. Można było zapytać o wszystko – jak to jest być biednym; czy biedni mają swoją odrębną kulturę czy uczestniczą (?!) w mainstreamie; podzielić się swoimi opiniami; postawić hipotezy na temat przyszłości zjawiska biedy w Łodzi; spróbować ustalić, czy bieda dziecięca rożni się od biedy dorosłych; po czym poznać, że jest się biednym; czy można być wykształconym, a jednak wykluczonym społecznie z powodu biedy.
Zapewne, nasi goście czuli, że to początkujący dziennikarze, a nie tacy „wytrawni” i doświadczeni. Wszyscy mamy nadzieję, że słuchaczom nie sprawiało to wielkiej różnicy.

Joanna Miksa

O efektach edukacyjnych „żywego obrazowania”

O projekcie realizowanym w ramach modułu kształcenia Oblicza modernizacji Zachodu pisze dr Agnieszka Gralińska-Toborek. Przedmiotem przygotowującym do prac nad „żywymi obrazami” były Racjonalno-doktrynalne a irracjonalno-ekspresyjne nurty sztuki XIX wieku.

Od dawna chciałam zrealizować taki projekt – „żywy obraz” na wzór dziewiętnastowiecznych „żywych obrazów”*. Efekt edukacyjny takiej zabawy może być dalece szerszy i skuteczniejszy niż zwykła analiza ikonograficzna. Należy się zastanowić nad każdym rekwizytem, nad przestrzenią, kompozycją i ustawieniem postaci, oświetleniem. I jeszcze trzeba to wszystko wytłumaczyć widzom – jednym słowem, jest to efektywne podsumowanie zajęć z malarstwa XIX-wiecznego. Znalazła się grupa studentów chętnych do realizacji tego pomysłu. Zaskoczył mnie świetny wybór – „Wernyhora” Jana Matejki (jakże na czasie w obecnej sytuacji na Ukrainie) i „Dzień dobry Panie Courbet” – Gustave’a Courbeta. IMG_7204Niestety nie dało się zorganizować tego wydarzenia w wymarzonym miejscu – czyli foyer teatru. Żaden teatr nie odpowiedział (choćby negatywnie) na rozesłane listy. I tu pojawia się kolejny efekt edukacyjny – tym razem dla opiekuna: bez wcześniejszego przygotowania gruntu, i to za pomocą prywatnych kontaktów, studenci mogą mieć poważne problemy ze spełnieniem najważniejszego warunku projektu – współpracy z instytucją zewnętrzną. Udało nam się szybko zmienić formułę zabawy i pokazać „żywy obraz” na uniwersyteckim pikniku naukowym. Uczestnicy pikniku ustawiani byli według obrazu Courbeta a studenci robili zdjęcia dokumentujące poszczególne realizacje, informowali o dziele i tradycji „żywych obrazów”. Osiągnięty efekt edukacyjny to może 60% tego, co można byłoby uzyskać w innych warunkach. Wniosek jest jeden: o możliwość zrealizowania takiego projektu trzeba zadbać z półrocznym wyprzedzeniem, czyli zanim w ogóle zbierze się grupa chętna taki projekt przygotować. Może w przyszłym roku ożywimy jakiś obraz z kolekcji Muzeum Sztuki w Łodzi? Teraz już wiem do kogo zadzwonić!

Agnieszka Gralińska-Toborek

* Zob.: Barbara Markiewicz, Żywe obrazy: o kształtowaniu pojęć poprzez ich przedstawienie,Wydawnictwo IFiS PAN, Warszawa 1994; Małgorzata Komza, Żywe obrazy: Między sceną, obrazem i książką,  Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 1995.